Superpospolita

200% prawdy!

Terry Plonker!
Genialny doradca życiowy uczy, jak ktoś tak beznadziejny jak ty może stać się tak wspaniały jak on
Homo-Promo
Promocja homoseksualizmu! Tylko teraz silny pociąg do mężczyzn za jedyne 29,99
Korporpol
Pracuj do nocy, ciesz się życiem, gdy śpisz! Dla najlepszych pracowników przewidujemy pensje

Przepraszamy za reklamy

8 stycznia 2011

Policja rozbiła groźne małżeństwo

Kolejny raz pierwsze miejsce w walce z przestępczością zajęła Komenda Powiatowa Policji w Chodzieży. Ojcem tego sukcesu jest posterunkowy Bogdan Szwagier, który przez ostatnich 6 lat wystawił ponad 300 mandatów swojej żonie.

Akcja wymagała zrzucenia munduru

Tomasz Kojot: Jak do tego doszło?

Bogdan Szwagier: Wszystko zaczęło się w roku 2004, gdy wypisałem mandat mieszkance za przechodzenie na czerwonym świetle. Gdy jej dane trafiły do naszej bazy, okazało się, że to recydywistka, która była wcześniej karana za jazdę bez kratki. Aby ją zdemaskować, potrzebowaliśmy materiału dowodowego, więc dokonałem policyjnej prowokacji i ożeniłem się z nią.

Co z tego wynikło?

Na efekty nie musiałem długo czekać. Pierwszego wykroczenia Barbara Sz. dokonała na weselu, zakłócając spoczynek nocny. Nie nadążałem z wypisywaniem mandatów i robieniem podejrzanej zdjęć rodzinnych. Czymś zupełnie normalnym było dla niej spożywanie alkoholu w miejscach niedozwolonych czy brak homologacji sprzętu gaśniczego. Do tego smażyła kotlety na starym oleju.

Przez cały czas ją pan obserwował?

Nie tylko obserwowałem, ale dokonałem też szeregu prowokacji. W rocznicę ślubu zabrałem oskarżoną na łąkę, która znajdowała się na terenie rezerwatu przyrody. Pojechałem też z nią nad morze, żeby zobaczyć, czy będzie chodziła się załatwiać na wydmy.

Niczego się nie domyślała?

Kobieta nie miała pojęcia, że małżonek, który zabierał ją nad jezioro, i funkcjonariusz, który wypisywał jej mandaty za dokonywanie amatorskiego połowu sandacza, to ta sama osoba. Zaczęła coś podejrzewać dopiero, gdy przyłapała mnie na przeglądaniu śmietnika w poszukiwaniu odpadów zwierzęcych. Od tego czasu, aby zdobyć jej zaufanie, co roku płodziłem z nią dziecko.

Jaki był cel prowokacji?

Dzięki mojej pracy do gminnej kasy wpłynęło ponad 100 tysięcy złotych. Wybudowano za nie barak socjalny, do którego przeprowadziliśmy się z podejrzaną po sprzedaży mieszkania na opłacenie mandatów.

Dlaczego podjął się pan tego zadania?

Inni funkcjonariusze nie chcieli przynosić pracy do domu. Tylko ja mogłem zagwarantować, że moja relacja z oskarżoną będzie czysto profesjonalna, ponieważ jestem gejem i nie lubię kobiet.

20 września 2010

Przyszłość Polski stoi pod znakiem krzyża

Burza po konferencji prasowej Prawa i Sprawiedliwości. Przedstawiciele partii przyznali dziś, że krzyż przed Pałacem Prezydenckim to część kampanii reklamowej „Gdzie jest krzyż?”, przygotowanej dla PiS-u przez agencję reklamową z Londynu.

Krzyż prędko przeniknął do popkultury

– Głośna kampania, której głównym elementem był krzyż, wzorowana była na kampanii Baracka Obamy – tłumaczyli na konferencji jej pomysłodawcy. – Opierała się na tzw. marketingu wirusowym, wykorzystującym przestrzeń publiczną, serwisy społecznościowe, filmy na YouTube, zdjęcia, SMS-y i flash moby. W ten sposób całe społeczeństwo dobrowolnie zaangażowało się w promowanie PiS-u.

– Teraz możemy już zdradzić, że wszystko, w czym uczestniczyliście państwo przez ostatnich 5 miesięcy, było częścią największej kampanii reklamowej w historii polskiej polityki – ogłosili pracownicy agencji. – Chodziło nam o przełamanie stereotypu, że PiS to partia zacofana i zaściankowa. No i przede wszystkim o doskonałą zabawę.

Specjaliści od reklamy nie mają wątpliwości, że nowatorska kampania PiS-u zgarnie wszystkie możliwe nagrody. Hasło „Gdzie jest krzyż?” cieszy się większą populanością wśród młodzieży niż „Prawie robi wielką różnicę”. A podczas pamiętnej nocnej manifestacji tłumy przed Pałacem Prezydenckim były dziesięciokrotnie większe od kolejek przed sklepami Apple w dniu premiery iPada.

Podczas konferencji odsłonięto niektóre kulisy kampanii: – Początkowo rozważaliśmy wykorzystanie innego elementu: gilotyny, szubienicy albo krzesła elektrycznego. Ostatecznie wybraliśmy krzyż, bo jest najmilszy dla oka – zdradził dziennikarzom prezes PiS Zbigniew Ziobro.

Na zakończenie przewodniczący podziękował wszystkim Polakom za udział w kampanii. Mówił: – Wierzę, że dzięki wam niebawem będziemy rządzili samorządami, tak jak od 5 lat rządzimy krajem!

18 lipca 2010

Większość Polaków deklaruje przynależność do mniejszości

Ulicami stolicy przeszła wczoraj gigantyczna parada, na którą zjechało ok. 15000 osób z Polski i świata. Mowa oczywiście o Marszu Grunwaldzkim zorganizowanym przez Młodzież Wszechpolską, ONR i NOP. Impreza przebiegła spokojnie, mimo że próbowała ją zakłócić kilkusetosobowa grupka gejów i lesbijek.

– Kochamy was! Choć nasza religia nie aprobuje homoseksualizmu, nie chcemy narzucać wam naszej ideologii! Pozwólcie nam żyć, tak jak my pozwalamy wam! – wołali wszechpolacy do kontrmanifestantów, machając biało-czerwonymi chorągiewkami. – Wypierdalać, katole! – usłyszeli w odpowiedzi od agresywnej grupki gejów.

Parada miała zwrócić uwagę na problem dyskryminacji katolików w Polsce. – Naszym głównym postulatem jest legalizacja związków wyznaniowych i przyznanie osobom wierzącym takich samych praw, jakie przysługują ateistycznej większości – tłumaczył uczestniczący w paradzie poseł PiS Artur Górski. – Od lat jestem duchowo związany z Jezusem, ale w świetle prawa nasz związek nie istnieje!

– Mówimy stanowcze „nie” promocji katolicyzmu w laickim kraju! – odpowiadali homoseksualiści. – Jak chcą się modlić i wieszać krzyże w domach, ich sprawa. Ale niech nie obnoszą się z tym na ulicach! Nie życzę sobie, aby moje dziecko musiało oglądać tego typu wynaturzenia! – wykrzykiwał Robert Biedroń, zdeklarowany gej.

– Jak im pozwolimy na związki wyznaniowe, to za chwilę zaczną się domagać wieszania krzyży w szkołach i wpuszczania do nich księży uprawiających katolicką propagandę! – denerwowała się lesbijka w koszulce „Zakaz katolowania”. – Wracajcie do Watykanu! – wtórował jej gej z transparentem „Dziś katole, jutro scjentolodzy, kto pojutrze?”.

Katolickiej paradzie z zaciekawieniem przyglądali się warszawiacy. Niektórzy nawet włączyli się do zabawy. Jeden mężczyzna na balkonie ochoczo podskakiwał w rytm „Roty”. Obraźliwych uwag pod adresem wszechpolaków raczej nie było. – Tylu przystojnych facetów, szkoda, że to katolicy – komentowały przemarsz dwie młode dziewczyny.

30 kwietnia 2010

Jan Paweł II: Prawda, dobro, piękno i funkcjonalność

Pamięć i tożsamość
Jan Paweł II

Oryginalna okładka

Wszyscy Polacy kochają Jana Pawła II. Lecz nie każdy pamięta, że aby iść w Jego ślady, nie wystarczy Jego zdjęcie na Naszej-Klasie i pomnik w ogrodzie. Przede wszystkim należy zgłębiać Jego nauki! By o tym przypomnieć, jako przykładny katolik postanowiłem zrecenzować jedną z Jego książek. Mój wybór padł na „Pamięć i tożsamość”, bo „Osoba i czyn” była droższa, a musiałem jeszcze kupić „Avatara”.

Pozwolę sobie zacząć od analizy tytułu. Napisany jest on czcionką Freight Display Pro, pochyloną, o rozmiarze około 36 punktów. Litery są koloru kremowego, przywodzącego oczywiście na myśl kremówki. Co sądzę o tym tytule? Nie jestem wprawdzie teologiem, ale uważam, że czcionka mogłaby być przynajmniej o 10 punktów większa.

Nazwisko autora moim zdaniem również niewystarczająco rzuca się w oczy. Gdy książka leży na pustym stole, odwiedzający nas goście powinni zauważyć, czyją książkę czytamy. Ale gdy położymy koło niej kilka „Super Expressów”, mogą już nie zwrócić na nią uwagi. Moja sugestia: „Jan Paweł II” na czerwono i w 3 wierszach – w pierwszym „Jan”, w drugim „Paweł”, a w trzecim „II”.

Moja propozycja okładki

Mam nadzieję, że za bardzo nie rozpędziłem się z moją krytyką. Bo nie ukrywam, że nie do końca rozumiem tę książkę. Na przykład, jest dla mnie całkowicie niezrozumiałe, że na okładce nie ma zdjęcia papieża, albo chociaż Pana Jezusa, tylko fragment jakiegoś obrazu. Co gorsza, namalowanego nie przez Polaka! Niepojęte.

Ale dość o okładce, pora przejść wreszcie do zawartości, która jest przecież najistotniejsza. Otóż treść książki napisana jest czcionką Book Antiqua o wysokości 12 punktów, z interlinią wynoszącą 1,2 linii i marginesami 2,5 cm. Jest to więc książka piękna i zaskakująca, bo każdy rozdział zaczyna się od obrazka. Naprawdę czułem, że obcuję z wybitnym dziełem Wielkiego Polaka, gdy ją wertowałem.

Podsumowując, „Pamięć i tożsamość” to książka, która powinna się znaleźć w każdym polskim domu. Pamiętajmy jednak, że nie wystarczy ją kupić i postawić na półce. Jeżeli zależy nam, by nasza miłość do Jana Pawła II nie była jedynie pustą deklaracją, musimy pamiętać, aby przynajmniej raz w tygodniu zdjąć książkę z półki i dokładnie odkurzyć.

Bogdan Ciasny jest absolwentem demagogii w Wyższej Szkole Uczuć Patriotycznych i Religijnych w Toruniu. Autor książeczki dla dzieci „Jak rozpoznać masona”. Zagorzały obrońca życia i zwolennik kary śmierci.

22 marca 2010

Największe show w Bydgoszczy od czasu wizyty papieża

27 marca 2010 o 15:00 w Operze Nova w Bydgoszczy wystąpi Terry Plonker – doradca życiowy, pisarz, geniusz. Będzie on gościem specjalnym VII Językowych Spotkań Teatralnych. „Superpospolita” zaprasza! Wstęp wolny. Katharsis gwarantowane.

Terry Plonker, urodzony w Dorking w Wielkiej Brytanii, jest słynnym doradcą życiowym i trzecim co do popularności pisarzem brytyjskim. Napisał on 3 poradniki, jak osiągnąć szczęście i sukces, i przeczytał ponad 6! Jego publikacje sprzedały się w ponad 200-tysięcznym nakładzie. A jako że jeden egzemplarz książki czyta zazwyczaj więcej niż jedna osoba, szacuje się, że Terry pomógł co najmniej 400 000 ludzi!

Techniki Terry’ego opierają się na idei pozytywnego myślenia i tzw. Prawie Przyciągania. Zgodnie z nim, myśli to energia i wszystko, o czym myślimy, przyciągamy w naszym życiu. Brzmi to naukowo, ale na szczęście nie wymaga studiowania. – Nawet ja nie wiem, jak to prawo dokładnie działa – pisze Terry. – Ale nie muszę tego wiedzieć, żeby z niego korzystać, tak jak nie muszę wiedzieć, jak działa czajnik!

Terry Plonker: Są tylko trzy książki, które musisz przeczytać. I wszystkie są mojego autorstwa!

Terry jest autorem 3 bestsellerów: „Jak osiągnąć wszystko, nie robiąc nic” (2009), „Zakochując się w sobie!” (2009) i „Zakochując się w sobie jeszcze bardziej!” (2009). Jego warsztaty stały się hitem w całej Wielkiej Brytanii. – Ludzie proszą mnie o autografy. Ale ja nie po to piszę! Piszę, żeby ludzie mogli do mnie przychodzić i mówić: „Twoje książki odmieniły moje życie!” i dopiero potem prosić o autograf.

Poszerzając swój zasięg, w marcu 2010 Terry rozpoczyna tournée po Polsce. Po raz pierwszy pojawi się 27 marca o 15:00 w Operze Nova w Bydgoszczy. – Chcę nauczyć Polaków, jak myśleć pozytywnie pomimo tego, że byli częścią Rosji, dopóki nie wstąpili do Unii Europejskiej w roku 2004 – mówi Terry. – Łączy mnie bardzo intymna więź z polskim narodem od czasu, gdy Polak naprawił mi cieknący sedes.

TerryTube!

Terry ma swój własny kanał TerryTube!, gdzie uczy innych, jak stać się tak wspaniałymi jak on. – Początkowo występowałem tylko na żywo, ale potem dowiedziałem się, że YouTube ma 200 milionów widzów – tłumaczy. – Nie mogłem się oprzeć potrzebie niesienia ludziom pomocy na tak globalną skalę! Jestem też bardzo podekscytowany wiedząc, że w tym samym czasie ogląda mnie ćwierć miliarda osób!

© 2008–2011 Cosmic Sans