14 listopada 2008
Jacek Kurski trafia do szpitala, operuje 3 osoby
Jacek Kurski ponownie szokuje. W tydzień po pościgu za policyjnym konwojem pupil Jarosława Kaczyńskiego znowu nadużył swoich uprawnień. Tym razem nie przekroczył on jednak prędkości, ale próg sali operacyjnej.

Z relacji pracowników Centralnego Szpitala Klinicznego w Warszawie wynika, że w nocy z 13 na 14 listopada poseł wtargnął do placówki, zerwał fartuch z internisty i pobiegł operować. – Próbowałyśmy go powstrzymać, ale wymachiwał legitymacją poselską. Bałyśmy się o nasze życie – mówią roztrzęsione pielęgniarki.
Stołeczni policjanci na wieść o wybryku Kurskiego rozkładają ręce. – Jest posłem, nic nie możemy mu zrobić. Jego ekscesy są nam dobrze znane. W zeszłym miesiącu na przykład przez godzinę kierował ruchem na Jagiellońskiej.
W ciągu 6 godzin przebywania na terenie szpitala Kurski zoperował 3 wyrostki, nastawił 2 złamania i odebrał 4 porody. – Bardzo fajnie mi się operowało – mówił poseł, wbiegając nad ranem do sejmu.