10 lis 2008
Poseł Górski: Moje słowa nie były moje
Przyćmienie wyboru czarnoskórego prezydenta USA nie jest łatwym zadaniem. A jednak Artur Górski z PiS tego dokonał, dzięki wypowiedzi sejmowej, w której nazwał zwycięstwo Obamy „końcem cywilizacji białego człowieka”. W ekskluzywnym wywiadzie opowiada on o przyczynach końca inteligencji białego posła.
Źródło problemów posła Górskiego
Tomasz Kojot: Co skłania polityka do takiej wypowiedzi?
Artur Górski: Zapewniam, że nikt bardziej nie załuje tamtych słów ode mnie. Nie wynikały one bowiem z moich poglądów, ale… ze stanu zdrowia. Od kilku lat choruję na egzotyczną chorobę, objawiającą się niekontrolowanym wygadywaniem bzdur.
Co to za choroba?
– Politoloza. Nie ma pan pojęcia, jak trudno z tym żyć. Czasem… czasem… jestem przekonany, że wprowadzając euro, Donald Tusk chce umożliwić Angeli Merkel czwarty rozbiór Polski!
Słucham?
– Przepraszam najmocniej, ale właśnie doświadczył pan jej działania. Po prostu przychodzą takie chwile, że tracę nad sobą kontrolę.
To rzeczywiście wygląda poważnie. Od jak dawna jest pan chory?
– Jakoś tak w połowie lat 90. choroba zaczęła dawać o sobie znać. Teraz się już przyzwyczaiłem, ale z początku było naprawdę ciężko. Zwłaszcza, gdy objąłem stanowisko redaktora naczelnego w „Naszym Dzienniku”.
No tak, taka funkcja wymaga odpowiedzialności.
– Nie zrozumiał mnie pan. Ja wtedy byłem we wczesnym stadium choroby. Żeby utrzymać się w „Naszym Dzienniku”, trzeba chorować minimum 5 lat.
Czy domyśla się pan, jak się mógł zarazić?
– Owszem. Z mojego prywatnego dochodzenia wynika, że chorobę przywlókł do Polski w 1990 roku Stan Tymiński. Polski klimat prędko okazał się dla niej korzystny. Pierwszym zarażonym był Lech Wałęsa, który krótko po wygraniu wyborów zaczął gadać od rzeczy.
Artur Górski: Żadne krzyki i płacze mnie nie przekonają, że biały jest czarny, a czarny jest biały!
Na jaką skalę rozprzestrzeniona jest choroba?
– Nie przesadzę, jeśli powiem, że… że… szykowana jest napaść na Polskę ze strony Rosji i jedyne, co może uchronić nas przed zagładą, to atak prewencyjny!
Znowu choroba?
– Najmocniej przepraszam. Mogę śmiało powiedzieć, że choruje cały świat polityki i showbiznesu, z bardzo nielicznymi wyjątkami.
I nikt nie próbuje wam pomóc?
– Ależ lekarstwo jest powszechnie znane! Wystarczy zejść ze sceny politycznej, przestać pojawiać się w telewizji, a schorzenie mija jak ręką odjął.
Dlaczego więc nikt tego nie zrobi?
– Nie możemy. Mamy zobowiązania wobec narodu, który nas wybrał. Tu chodzi o dobro Polski.
Czy jest jeszcze coś, co chciałby pan na koniec powiedzieć?
– Tak. Uważam… uważam… że homoseksualistów powinno się izolować i leczyć!
Kolejny atak? Mam wyciąć to zdanie?
– Skądże, to moja prywatna opinia. Tych zboczeńców powinno się leczyć!