23 stycznia 2009
W przepracowywaniu wolnego czasu
26 stycznia 2009 w bydgoskiej redakcji „Gazety Wyborczej” odbędzie się happening polegający na przyjściu przeze mnie do pracy w dniu, w którym mam wolne. Akcja ma na celu poprawę wizerunku poniedziałku oraz obnażenie ludzkiej głupoty, a konkretnie mojej.

Dla zachowania walorów artystycznych, przez cały dzień niepożądanej pracy nie uruchomię pracowniczego zegaroczasolicznika. Dodatkowo, w celu wydajnego zagospodarowania czasoprzestrzeni, podejmę się zaangażowania koleżanek i kolegów w następujące czynności:
13:59
Przywitanie się z redakcją za pomocą lornetki i komórki, czyli myśl globalnie, rozmawiaj lokalnie.
14:58
Głuchy telefon między oddziałami „Gazety”, czyli komunikacja międzymiastowa poddana najcięższej próbie.
15:57
Wypicie herbaty z sianka dołączanego do „Gazety”, czyli kocham herbatę jak koń owies.
16:56
Ułożenie wiersza z ulubionych słów redaktorów prowadzących oddziałów lokalnych, czyli wszystkie drogi prowadzą do rymu.
17:55
Uroczysta prezentacja wiersza, czyli poezja wychodzi na klatkę schodową.
18:54
Wysłanie SMS-a na numer buta wylosowanego ochotnika, czyli takie rzeczy tylko w girze.
19:53
Zmycie naczyń podczas odczytywania artykułów z „Naszego Dziennika”, czyli naczynia połączone Michnika i Rydzyka.
20:52
Niewymuszony bis na wyraźną prośbę występującego.
Zaoszczędzonych 8 minut zobowiązuję się przeznaczyć na ułożenie sobie życia. Ponadto: przez cały dzień służę radą, rozmową, piosenką. Uwaga! Mogę znajdować się pod wpływem księżyca!
Zapraszam do czynnego udziału całą redakcję w imieniu swoim, tylko swoim i nie tylko. Osoby spoza „Gazety”, które chcą uczestniczyć w przedsięwzięciu, proszone są o słuchanie w wyżej wymienionych godzinach piosenek z filmu „Pan Kleks w kosmosie”.