18 sty 2009 5 odpowiedzi
Paulo Coelho uwalnia czytelników od swojej twórczości
Szykuje się rewolucja na rynku literackim. Naukowcy stworzyli książkę, która czyta się sama. Pomysłodawcą wynalazku jest pisarz Paulo Coelho. Pierwszą lekturą wykorzystującą przełomową technologię jest jego nowa powieść „Być jak stygnąca zupa”.
– Moja nowa książka świetnie się czyta – zapewnia Coelho
– W listach z podziękowaniami za literackie dary byłem wielokrotnie proszony o wyeliminowanie konieczności czytania mojej twórczości – tłumaczy swój pomysł Coelho. – W odpowiedzi na potrzeby czytelników powstała książka, którą wystarczy położyć na stole lub wrzucić do torby. O zakończonej lekturze poinformuje nas elektroniczny wskaźnik postępu zamontowany na jej grzbiecie.
Z odkrycia cieszą się zarówno odbiorcy mniej wymagający, jak i inteligencja. – Muszę się przyznać, że od lat niczego nie czytałam. Dzięki temu wynalazkowi znowu zacznę kupować książki! – mówi pani Beata Tapczan z Wałbrzycha, prosząca o nieujawnianie jej danych. – Ja jego, ale wypas, normalnie zajebista sprawa, tej! – mówi doktorant UW.
Jednak największą nadzieję w wynalazku pokładają poloniści. – Wyegzekwowanie od uczniów przeczytania czegokolwiek graniczyło z cudem – mówi nauczycielka z gimnazjum w Łopusznie. – Teraz, dzięki samoczytającym się książkom, statystyki powinny nam ładnie podskoczyć. Ale nie o nie tu przecież chodzi. Najważniejsze jest to, że wreszcie możemy odpuścić sobie naukę czytania!
Standardowy czas autolektury wynosił będzie około 3 dni. Dostępne też będą wersje ekspresowe, droższe o około 30 procent. Najbardziej wymagający klienci będą mogli nabyć książki już przeczytane.
Plany mistrza Coelho sięgają jednak znacznie dalej. – Marzy mi się książka, która nie tylko sama się czyta, ale też sama się pisze – zdradza. – Dopiero wtedy wszyscy będziemy mogli odetchnąć z ulgą.