21 lipca 2009
Wyprzedaż blachy w centrum Warszawy
Dramat w Warszawie. Setki handlarzy z Kupieckich Domów Towarowych KDT walczą z policją, uniemożliwiając komornikowi zajęcie odebranego im budynku i broniąc odwiecznej polskiej tradycji handlowania majtkami w blaszanym baraku w ścisłym centrum europejskiej stolicy.
Części hali mają się cieszyć większą popularnością niż fragmenty muru berlińskiego
W wyniku starć z mundurowymi obrażenia odniosło 30 handlarzy oraz 400 biustonoszy. Z godziny na godzinę Warszawa pogrąża się w coraz większym chaosie. Wielu mieszkańców nie dotarło do pracy, ponieważ nie mieli gdzie zaopatrzyć się w eleganckie i wygodne ubrania na każdą kieszeń, w których wygląda się szykownie, a zarazem szałowo.
Na wieść o zamieszkach ostro zareagowały państwa Unii Europejskiej. – Z niepokojem przyglądamy się wydarzeniom warszawskim – oświadczył prezydent Francji Nicolas Sarkozy. – Wyznawane przez nas standardy zobowiązują nas do stanowczego upominania się o los tych, którzy chcą wyglądać modnie, a których nie stać na najdroższe światowe marki.
W jeszcze ostrzejszym tonie wypowiedział się prezydent USA Barack Obama. – Powojenna historia Polski obfituje w wielkie dramaty. Marzec 1968, sierpień 1980, a teraz lipiec 2009. Nie możemy dopuścić, by plac Defilad stał się drugim placem Tiananmen. Jeśli do tego dojdzie, to gdzie moja żona będzie kupować eleganckie i niedrogie garsonki, podkreślające jej klasę oraz skromny szyk?
Po południu w sprawie zamieszek głos zabrał duchowy przywódca Tybetu Dalajlama XIV. Apelował o opanowanie i rozsądek, łacząc się z warszawiakami w trudnych chwilach i porównując burzenie budynku KDT do niszczenia posągów Buddy przez afgańskich Talibów. Swój apel zakończył słowami: – Jako ofiara prześladowań opresyjnego rządu i znawca problematyki chińskiej, rozumiem jak mało kto, że nigdzie w Chinach nie znajdę tańszych trykotów niż w KDT.
Swoje oświadczenie w związku z wydarzeniami w centrum stolicy zamierza wydać również Prawo i Sprawiedliwość. Przedstawiciele partii czekają jednak z rozpoczęciem konferencji prasowej, aż któryś z uczestniczących w starciach handlarzy złamie rękę.