Superpospolita

200% prawdy!

Terry Plonker!
Genialny doradca życiowy uczy, jak ktoś tak beznadziejny jak ty może stać się tak wspaniały jak on
I. Kant & J. Przekręt
Wyłudzamy pieniądze. Skutecznie! Ponad 3000 niezadowolonych klientów
Wrzodex
Główny dystrybutor chorób układu pokarmowego zaprasza na degustację produktów

Przepraszamy za reklamy

27 października 2009

„Wiadomości” nareszcie niezależne od wpływów dziennikarzy

Odwilż w TVP. Po wyrzuceniu Piotra Farfała nowe władze stacji uniezależniają „Wiadomości” od niepożądanych wpływów. Pierwsze efekty było widać już wczoraj, gdy po raz pierwszy w programie pojawił się nowy prowadzący Przemysław Gosiewski.

Według szefa „Wiadomości” Jacka Karnowskiego głównym powodem posadzenia Gosiewskiego za stołem prowadzącego były oszczędności. – Dotychczas, aby uzyskać komentarz polityka PiS, musieliśmy wysyłać ekipę do sejmu – tłumaczy. – Teraz komentarze przedstawiciela partii mogą być wygłaszane bezpośrednio ze studia.

Sam Gosiewski nie kryje zadowolenia z nowej posady: – Cieszę się w imieniu całego Prawa i Sprawiedliwości, że nasz wkład w „Wiadomości” został wreszcie wynagrodzony. Zapewniam państwa, że żadna inna partia nie włożyła tyle serca w tworzenie tego programu, co PiS.

Z przeprowadzonej ankiety telefonicznej wynika, że widzowie pozytywnie ocenili występ Gosiewskiego. – Przemek popełnił parę błędów, ale szybko się uczy – chwali go jego nowy szef. – Zaliczył tylko jedną drobną wpadkę, gdy z przyzwyczajenia przywitał się z widzami słowami „Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus”.

Karnowski zaprzecza, jakoby pojawienie się Gosiewskiego na wizji było oznaką upolitycznienia „Wiadomości”. – Wręcz przeciwnie – przekonuje. – Dzięki immunitetowi poselskiemu nowy prowadzący będzie miał zagwarantowaną całkowitą niezależność, bo nie będzie musiał się obawiać pozwów ze strony PO.

– To nieprawda, że „Wiadomości” należą teraz do PiS – zapewnia Karnowski. – Gdy SLD będzie chciało skrytykować premiera, nie będziemy wchodzili im w drogę.

Kojot

© 2008–2011 Agonia SA & Cosmic Sans