Superpospolita

200% prawdy!

Homo-Promo
Promocja homoseksualizmu! Tylko teraz silny pociąg do mężczyzn za jedyne 29,99
Korporpol
Pracuj do nocy, ciesz się życiem, gdy śpisz! Dla najlepszych pracowników przewidujemy pensje
nasza-lansa.pl
Nowe funkcje: generator fotek z Tunezji i automatyczne dodawanie zdjęć zmarłych gwiazd

Przepraszamy za reklamy

10 paź 2009 11 odpowiedzi

Tadeusz Rydzyk broni doktoratu przed atakami z Zachodu

Historyczny dzień dla nauki: Tadeusz Rydzyk otrzymał tytuł doktora. Dzięki niemu będzie mógł on udzielać porad lekarskich na antenie swojej rozgłośni w zakresie leczenia duszy.

Praca słynnego torunianina nosi tytuł „O obrotach stertami zielonych” i składa się z czterech rozdziałów: „Jak rozpętałem IV Rzeczpospolitą”, „Lanie wody geotermalnej”, „Telefon »W Rodzinie« podstawową komórką społeczną” oraz „Rozdział niedokończony”. W rozprawie pojawiają się trzy cytaty, z których dwa przerwane są w pół zdania i oznaczone przypisem „Pan bredzi”.

Obrona pracy przebiegła wzorowo. Poproszony o definicję miłosierdzia, ojciec Tadeusz nazwał autora pytania wrogiem Kościoła. Na pytanie o rolę Radia Maryja w kształtowaniu postaw obywatelskich odpowiedział oskarżeniem egzaminatora o przygotowywanie czwartego rozbioru Polski. Odpowiedzi zrobiły ogromne wrażenie na komisji, która podzieliła opinię doktoranta, że najlepszą formą obrony jest atak.

Praca ojca doktora została przyjęta jednomyślnie, mimo że nie została napisana samodzielnie. Jak przyznał on podczas obrony, w pisaniu jej pomagał mu Duch Święty.

Choć dr Rydzyk bronił się na uczelni państwowej, konieczne było pokrycie kosztów organizacyjnych. Według nieoficjalnych danych, członkowie komisji egzaminacyjnej wpłacili na konto Radia Maryja po 2 tysiące złotych, a promotor – 4 tysiące.

11 odpowiedzi

11 wrz 2009 8 odpowiedzi

Specjaliści ostrzegają przed prawdziwymi informacjami w sieci

Psycholodzy alarmują, że w zatrważającym tempie rośnie liczba osób cierpiących na lunatekstyzm. Schorzenie polega na niekontrolowanym wysyłaniu maili i SMS-ów przez sen.

Niekontrolowane pisanie przenoszone jest głównie drogą płciową

Jedną z osób dotkniętych lunatekstyzmem jest pan Dawid z Rypina: – Byłem umówiony z narzeczoną na spacer po galerii. Nie przyszła, więc dzwonię i pytam, czemu jej nie ma. A ona na to: „Bo napisałeś, że ze mną zrywasz, bucu!”. Zaglądam na skrzynkę, a w wysłanych mam wiadomość z czwartej nad ranem: „Nie możemy być razem. Nie rozumiesz mnie i mojej miłości do handlu detalicznego”. Nigdy bym jej czegoś takiego nie wysłał! Ja jestem hurtownikiem!

Psycholodzy zaliczają niekontrolowane pisanie do chorób XXI wieku. – Całymi dniami ślemy wiadomości. Obsesja na ich punkcie przenika do podświadomości i przejawia się w postaci lunatekstyzmu – tłumaczy specjalista ds. sieciowych uzależnień dr Jarosław Śledzik.pl. – Jest to niezwykle groźne zjawisko, bo w przeciwieństwie do wiadomości wysyłanych w dzień, to, co piszemy przez sen, jest szczere.

O tym, jak groźny jest lunatekstyzm, przekonał się pan Zbigniew z Morąga, który stracił firmę, ponieważ doniósł na siebie przez sen do Urzędu Skarbowego. Największą ofiarą niekontrolowanego pisania jest jednak pani Iwona z Opoczna, z zawodu księgowa, która podczas przeglądania internetu z przerażeniem odkryła, że jest laureatką Nike.

Do czasu znalezienia lekarstwa na lunatekstyzm lekarze zalecają profilaktykę. – Starajmy się pisać jak najwięcej bzdur w dzień – radzą. – Dzięki temu to, co napiszemy przez sen, nie zostanie wzięte na serio.

8 odpowiedzi

25 sie 2009 27 odpowiedzi

Bydgoszcz walczy z Wąbrzeźnem o miano kulturalnej stolicy Polski

Tomasz Kojot

23 sierpnia 2009 odbyło się kulturalne wydarzenie roku w Bydgoszczy: koncert Hity na czasie. Wśród gwiazd na scenie zabrakło Dody, z którą w ostatniej chwili zerwano umowę. Powodem była jej obraźliwa wypowiedź na temat Biblii, nad którą patronat medialny sprawuje transmitująca koncert Telewizja Polska.

Dochód z koncertu zostanie przeznaczony na zakup majtek dla Sashy Strunin

Podczas niedzielnej imprezy, określanej mianem „wspaniałej” i „wyjątkowej”, „występujący” na scenie „artyści” zaprezentowali „swoje” najpopularniejsze „utwory”. Tworząc „niepowtarzalne” widowisko, „oczarowali” oni tysiące bydgoszczan i miliony widzów telewizji „publicznej”, realizującej „misję” promowania „kultury”.

– Koncert był (ewi)den(tnie uda)ny. Bardzo tan(eczny i) de(finitywnie ambi)tny – oceniła prowadząca go dziennikar(ka telewi)zy(j)na Beata Sadowska. Wtórowały jej gwiazdy: – Każdy (kto ko)cha m(uzykę) wie, że nie umiem (bez niej żyć i kocham) śpiewać, i że nie ma (dla) m(nie nic cenniejszego od) talentu – krzyczała ze sceny Sasha Strunin, o której piosenkach mówi się, że są (powodem) do du(my i) py(chy).

Koncert [s]Hity na czasie wspierany był przez władze B[rz]ydgoszczy w ramach promocji tego wyjątkow[o przeciętn]ego miasta. Miał on pokazać, jak [nie]wiele Bydgoszcz ma do zaoferowania i że jest miastem pełnym [bez]nadziei, [niepo]rad[n]ości i kultury[stów].

27 odpowiedzi

15 sie 2009 6 odpowiedzi

Książki z wytłumaczeniem umożliwią czytanie ze zrozumieniem

Wynalazek Polaka może wkrótce zrewolucjonizować świat. Stworzony przez prof. Edwarda Stachurskiego program iRonia analizuje utwory literackie i w miejscach, w których pojawia się ironia albo abstrakcja, wstawia odpowiednie emotikony.

Okazuje się, że Witold Gombrowicz miał poczucie humoru!

Eksperci prognozują, że iRonia wywoła masowy powrót do czytelnictwa. – Czytając książki Gombrowicza czy Mrożka, stwierdzaliśmy, że są kompletnie bez sensu – mówi Sławomir Mroczek z fundacji Kto Czyta Ten Pyta. – Po przepuszczeniu ich przez program okazało się, że są całkiem inteligentne i zabawne.

Jedną z osób, na których testowano iRonię, była Sandra z 3. klasy gimnazjum w Chodeczy. Najpierw poproszono ją o przeczytanie trzech wierszy Juliana Tuwima w oryginale. – To było straszne – stwierdziła po lekturze. – Nie było w nich ani jednej emocji! Ten Tuwim musiał być okropnym człowiekiem. Nie dziwię się, że napadł z Hitlerem na Polskę.

W zamian za pasek Dolce & Gabbana Sandra zgodziła się ponownie przeczytać wiersze, tym razem z emotikonami. – Ale piękne! – wykrzyknęła po przeczytaniu. – Tyle w nich emocji, tyle humoru, ale także smutku i głębokiej melancholii. Tuwim to mój ulubiony poeta, bo jak czytam jego wiersze, czuję, że puszcza oko do czytelnika.

Wierszem, który najbardziej przypadł Sandrze do gustu, byli „Straszni mieszczanie”:

Straszne mieszkania. :-O W strasznych mieszkaniach
Strasznie mieszkają straszni mieszczanie >:-[
Pleśnią i kopciem pełznie po ścianach ~~~
Zgroza zimowa, :-! ciemne konanie X-{

iRonia zostanie wprowadzona do szkół już od września. Instytucji nie stać jednak na wymianę wszystkich lektur, dlatego uczniowie będą sami nanosić emotikony na książki z bibliotek na lekcjach polskiego. – Będzie to doskonałe przygotowanie do matury – zapewniają poloniści.

6 odpowiedzi

27 lip 2009 3 odpowiedzi

Największa tragedia w Sandomierzu od czasu „Ojca Mateusza”

Sandomierz nie może wyjść z szoku po ujawnieniu, że w jednej z tamtejszych klinik dentystycznych leczeniem zębów zajmowała się kobieta zatrudniona jako sprzątaczka. – Wykonywała ona zawód bez jakichkolwiek kwalifikacji – stwierdzili zajmujący się sprawą policjanci – ale trzeba jej oddać, że była bardzo czysta.

Na szczęście kobieta udająca dentystkę zawsze używała rękawiczek

Kobieta, z wykształcenia przetwórca owocowy, świadczyła usługi medyczne przez ponad rok. Ofiary oszustki niczego nie podejrzewały. – Usługi tej pani były na najwyższym poziomie – wspomina jeden z klientów. – Szybko, tanio i smacznie. Za 50 złotych dostawało się plombę truskawkową albo wiśniową. Ja jednak zawsze brałem te droższe, z borówek amerykańskich.

Inna pokrzywdzona pacjentka również broni oskarżonej: – Ona dbała o swoich klientów. Radziła, jakimi dżemami myć zęby i jakich soków używać do płukania. Jedyne zastrzeżenie, jakie do niej miałam, to że sekator, którym wyrywała mi zęba, był trochę zardzewiały.

Właścicielka kliniki na pytanie, czy była świadoma działającego tam procederu, odpowiada wymijająco: – Ja nie wiem, co tam się działo. Całymi dniami mnie nie ma, bo zajmuję się sprowadzaniem materiałów dentystycznych do gabinetu. Mam przy tym od diabła roboty, bo najbliższa plantacja porzeczek jest w Ostrołęce.

Oskarżona nie potrafiła wytłumaczyć motywów przestępstwa. Stwierdziła jedynie, że zawsze rwała się do bycia dentystką. Okoliczności jej zatrzymania również nie są znane. Zapytani, jak rozpoznali oszustkę, policjanci odpowiadają zdawkowo: „Po owocach”.

To nie pierwsze tego typu oszustwo. W zeszłym miesiącu w Bydgoszczy aresztowano mężczyznę świadczącego usługi psychiatryczne swoim sąsiadom w zamian za dostęp do kablówki. Inny głośny przypadek miał miejsce w 2006 roku w Warszawie, gdzie przez ponad rok rolnik spod Słupska podszywał się pod wicepremiera i ministra rolnictwa.

3 odpowiedzi

© 2008-2010 kojder.net