Superpospolita

200% prawdy!

Terry Plonker!
Genialny doradca życiowy uczy, jak ktoś tak beznadziejny jak ty może stać się tak wspaniały jak on
ŁebExport
Całkowite usuwanie zmarszczek! Za dodatkową opłatą istnieje możliwość zachowania twarzy
Mielmięspol sp. zoo
Podróby podrobów. Kiełbasy i szynki z drugiej ręki. Najlepsze kawałki prosto od hieny

Przepraszamy za reklamy

15 sierpnia 2009

Książki z wyjaśnieniem umożliwią czytanie ze zrozumieniem

Wynalazek Polaka może wkrótce zrewolucjonizować świat. Stworzony przez prof. Edwarda Stachurskiego program iRonia analizuje utwory literackie i w miejscach, w których pojawia się ironia albo abstrakcja, wstawia odpowiednie emotikony.

Okazuje się, że Witold Gombrowicz miał poczucie humoru!

Eksperci prognozują, że iRonia wywoła masowy powrót do czytelnictwa. – Czytając książki Gombrowicza czy Mrożka, stwierdzaliśmy, że są kompletnie bez sensu – mówi Sławomir Mroczek z fundacji Kto Czyta Ten Pyta. – Po przepuszczeniu ich przez program okazało się, że są całkiem inteligentne i zabawne.

Jedną z osób, na których testowano iRonię, była Sandra z 3. klasy gimnazjum w Chodeczy. Najpierw poproszono ją o przeczytanie trzech wierszy Juliana Tuwima w oryginale. – To było straszne – stwierdziła po lekturze. – Nie było w nich ani jednej emocji! Ten Tuwim musiał być okropnym człowiekiem. Nie dziwię się, że napadł z Hitlerem na Polskę.

W zamian za pasek Dolce & Gabbana Sandra zgodziła się ponownie przeczytać wiersze, tym razem z emotikonami. – Ale piękne! – wykrzyknęła po przeczytaniu. – Tyle w nich emocji, tyle humoru, ale także smutku i głębokiej melancholii. Tuwim to mój ulubiony poeta, bo jak czytam jego wiersze, czuję, że puszcza oko do czytelnika.

Wierszem, który najbardziej przypadł Sandrze do gustu, byli „Straszni mieszczanie”:

Straszne mieszkania. :-O W strasznych mieszkaniach
Strasznie mieszkają straszni mieszczanie >:-[
Pleśnią i kopciem pełznie po ścianach &:-@
Zgroza zimowa, :-! ciemne konanie X-{

iRonia zostanie wprowadzona do szkół już od września. Instytucji nie stać jednak na wymianę wszystkich lektur, dlatego uczniowie będą sami nanosić emotikony na książki z bibliotek na lekcjach polskiego. – Będzie to doskonałe przygotowanie do matury – zapewniają poloniści.

27 lipca 2009

Największy dramat w Sandomierzu od czasu „Ojca Mateusza”

Sandomierz nie może wyjść z szoku po ujawnieniu, że w jednej z tamtejszych klinik dentystycznych leczeniem zębów zajmowała się kobieta zatrudniona jako sprzątaczka. – Wykonywała ona zawód bez jakichkolwiek kwalifikacji – stwierdzili zajmujący się sprawą policjanci – ale trzeba jej oddać, że była bardzo czysta.

Na szczęście kobieta udająca dentystkę zawsze używała rękawiczek

Kobieta, z wykształcenia przetwórca owocowy, świadczyła usługi medyczne przez ponad rok. Ofiary oszustki niczego nie podejrzewały. – Usługi tej pani były na najwyższym poziomie – wspomina jeden z klientów. – Szybko, tanio i smacznie. Za 50 złotych dostawało się plombę truskawkową albo wiśniową. Ja jednak zawsze brałem te droższe, z borówek amerykańskich.

Inna pokrzywdzona pacjentka również broni oskarżonej: – Ona dbała o swoich klientów. Radziła, jakimi dżemami myć zęby i jakich soków używać do płukania. Jedyne zastrzeżenie, jakie do niej miałam, to że sekator, którym wyrywała mi zęba, był trochę zardzewiały.

Właścicielka kliniki na pytanie, czy była świadoma działającego tam procederu, odpowiada wymijająco: – Ja nie wiem, co tam się działo. Całymi dniami mnie nie ma, bo zajmuję się sprowadzaniem materiałów dentystycznych do gabinetu. Mam przy tym od diabła roboty, bo najbliższa plantacja porzeczek jest w Ostrołęce.

Oskarżona nie potrafiła wytłumaczyć motywów przestępstwa. Stwierdziła jedynie, że zawsze rwała się do bycia dentystką. Okoliczności jej zatrzymania również nie są znane. Zapytani, jak rozpoznali oszustkę, policjanci odpowiadają zdawkowo: „Po owocach”.

To nie pierwsze tego typu oszustwo. W zeszłym miesiącu w Bydgoszczy aresztowano mężczyznę świadczącego usługi psychiatryczne swoim sąsiadom w zamian za dostęp do kablówki. Inny głośny przypadek miał miejsce w 2006 roku w Warszawie, gdzie przez ponad rok rolnik spod Słupska podszywał się pod wicepremiera i ministra rolnictwa.

21 lipca 2009

Wyprzedaż blachy w centrum Warszawy

Dramat w Warszawie. Setki handlarzy z Kupieckich Domów Towarowych KDT walczą z policją, uniemożliwiając komornikowi zajęcie odebranego im budynku i broniąc odwiecznej polskiej tradycji handlowania majtkami w blaszanym baraku w ścisłym centrum europejskiej stolicy.

Części hali mają się cieszyć większą popularnością niż fragmenty muru berlińskiego

W wyniku starć z mundurowymi obrażenia odniosło 30 handlarzy oraz 400 biustonoszy. Z godziny na godzinę Warszawa pogrąża się w coraz większym chaosie. Wielu mieszkańców nie dotarło do pracy, ponieważ nie mieli gdzie zaopatrzyć się w eleganckie i wygodne ubrania na każdą kieszeń, w których wygląda się szykownie, a zarazem szałowo.

Na wieść o zamieszkach ostro zareagowały państwa Unii Europejskiej. – Z niepokojem przyglądamy się wydarzeniom warszawskim – oświadczył prezydent Francji Nicolas Sarkozy. – Wyznawane przez nas standardy zobowiązują nas do stanowczego upominania się o los tych, którzy chcą wyglądać modnie, a których nie stać na najdroższe światowe marki.

W jeszcze ostrzejszym tonie wypowiedział się prezydent USA Barack Obama. – Powojenna historia Polski obfituje w wielkie dramaty. Marzec 1968, sierpień 1980, a teraz lipiec 2009. Nie możemy dopuścić, by plac Defilad stał się drugim placem Tiananmen. Jeśli do tego dojdzie, to gdzie moja żona będzie kupować eleganckie i niedrogie garsonki, podkreślające jej klasę oraz skromny szyk?

Po południu w sprawie zamieszek głos zabrał duchowy przywódca Tybetu Dalajlama XIV. Apelował o opanowanie i rozsądek, łacząc się z warszawiakami w trudnych chwilach i porównując burzenie budynku KDT do niszczenia posągów Buddy przez afgańskich Talibów. Swój apel zakończył słowami: – Jako ofiara prześladowań opresyjnego rządu i znawca problematyki chińskiej, rozumiem jak mało kto, że nigdzie w Chinach nie znajdę tańszych trykotów niż w KDT.

Swoje oświadczenie w związku z wydarzeniami w centrum stolicy zamierza wydać również Prawo i Sprawiedliwość. Przedstawiciele partii czekają jednak z rozpoczęciem konferencji prasowej, aż któryś z uczestniczących w starciach handlarzy złamie rękę.

12 maja 2009

Ruszyła Kampania Na Rzecz Heterofobii

Ulicami Bydgoszczy przeszła dziś pierwsza w Polsce manifestacja przeciw dyskryminacji większości heteroseksualnych. Jej uczestnicy domagali się, by taktowano ich na równi z gejami. Szef Kampanii Na Rzecz Heterofobii Dawid Półdługi opowiada o setkach upokorzeń, których nie doznał z racji nie bycia gejem.

Pan Dawid nie chce ujawniać twarzy w obawie przed kolejną eskalacją sympatii

Tomasz Kojot: Jaki był cel manifestacji?

Dawid Półgługi: Nadszedł czas uświadomić społeczeństwu przemilczany problem dyskryminacji heteroseksualistów. Od 14. roku życia jestem zdeklarowanym miłośnikiem kobiet. Proszę sobie wyobrazić, że od tego czasu ani razu nie zostałem pobity czy zwyzywany!

Proszę opowiedzieć o jakimś przypadku braku upokorzeń.

Och, były ich setki! Pamiętam, jak pierwszy raz szedłem ulicą za rękę z dziewczyną. Spacerowaliśmy przez ponad godzinę i ani jedna osoba nie wytknęła nas palcem! Brak takich reakcji jest niedopuszczalny, zwłaszcza w kraju z tak bogatymi tradycjami nietolerancji!

Jak pan to znosił?

Przywykłem już do nie traktowania mnie w ten sposób, ale postanowiłem w końcu powiedzieć „dość”. Bo co będzie, gdy któregoś dnia zechcę poślubić wybrankę serca i będę mógł to zrobić?

A czego by pan pragnął?

Marzę o ślubie, który nie będzie mógł się odbyć, bo zarówno Kościół, jak i prawo, na niego nie zezwolą. Chciałbym, by rodzina z południa mnie wydziedziczyła, a Rafał Ziemkiewicz napisał o mnie felieton.

Co zrobił pan dotychczas na rzecz równouprawnienia?

Równopozbawienia praw.

Przepraszam.

W ramach akcji „Niech nas obrażą” zamieściłem kilkanaście zdjęć z wakacji z moją dziewczyną na Naszej-Klasie. Nie muszę chyba dodawać, że były to najgorsze wakacje mojego życia, podczas których mogłem bez obaw obejmować dziewczynę na plaży i smarować jej plecy olejkiem.

Współczuję. Jaka była reakcja na fotografie?

Same pozytywnye komentarze. Jakiś drań polecił nawet jedno zdjęcie znajomym. To było straszne, czułem się jak obywatel pierwszej kategorii.

Ale z drugiej strony, geje tego właśnie pragną. Oni chcieliby nie doświadczać szykan, nie musieć się ukrywać, mieć prawo do szczęścia…

W katolickim kraju? Chyba ich pogięło!

31 marca 2009

Tysiąc kanałów na tysiąclecie TVN

Zestaw stacji z „TVN” w nazwie po raz kolejny się powiększa. Po TVN Style, TVN Turbo, TVN Meteo, TVN Lingua, TVN Warszawa i TVN Niewidomi, Grupa ITI postanowiła uruchomić kanał TVN Pies, w całości dedykowany psom.

– Odpowiadamy potrzebom rynku – tłumaczy decyzję o stworzeniu TVN Pies dyrektor Grupy ITI Włodzimierz Kicz. – Nadal bowiem są miejsca w Polsce, gdzie TVN nie jest odbierany non stop. W godzinach rannych, kiedy rodzice są w pracy, a dzieci nie wróciły jeszcze ze szkoły, telewizory często stoją wyłączone. Tworząc ofertę dla przebywających w tym czasie w domach psów, pragniemy wypełnić tę lukę.

Kicz jest przekonany, że TVN Pies odniesie sukces. – Psy to doskonały target – wyjaśnia. – Charakteryzuje się on ogromnym przywiązaniem do marki. Po tygodniu oglądania TVN-u przez psa, gdy jego właściciel będzie chciał zmienić kanał, zostanie przez niego zagryziony.

Na ramówkę stacji mają się składać ujęcia kości, patyków, gumowych kurczaków, a dla widzów z południa kraju – stad owiec. Ofertę wieczorną wypełnią ujęcia księżyca oraz „Szymon Majewski Show”. Nie zabraknie też gwiazd. Według nieoficjalnych informacji, stacja prowadzi rozmowy z Sabą.

Wraz z kolejnymi przedsięwzięciami Grupy ITI narastają głosy sprzeciwu wobec postępującej komercjalizacji mediów. W efekcie coraz więcej osób rezygnuje z oglądania telewizji. Z myślą o nich koncern zamierza niebawem wprowadzić kanał TVN Off, wyświetlający czarny ekran z logo TVN w rogu.

© 2008–2011 Cosmic Sans