Superpospolita

200% prawdy!

Szkołex SA
Studia fryzjersko-detektywistyczne. Zaliczanie bez uczęszczania, ukończenie bez zaliczania
Smażanna
Staropolska karczma zaprasza na golonkę z tradycjami, przekazywaną z pokolenia na pokolenie
ŁebExport
Całkowite usuwanie zmarszczek! Za dodatkową opłatą istnieje możliwość zachowania twarzy

Przepraszamy za reklamy

23 sty 2009 2 odpowiedzi

W przepracowywaniu wolnego czasu

Tomasz Kojot

26 stycznia 2009 w bydgoskiej redakcji „Gazety Wyborczej” odbędzie się happening polegający na przyjściu przeze mnie do pracy w dniu, w którym mam wolne. Akcja ma na celu poprawę wizerunku poniedziałku oraz obnażenie ludzkiej głupoty, a konkretnie mojej.

Dla zachowania walorów artystycznych, przez cały dzień niepożądanej pracy nie uruchomię pracowniczego zegaroczasolicznika. Dodatkowo, w celu wydajnego zagospodarowania czasoprzestrzeni, podejmę się zaangażowania koleżanek i kolegów w następujące czynności:

13:59

Przywitanie się z redakcją za pomocą lornetki i komórki, czyli myśl globalnie, rozmawiaj lokalnie.

14:58

Głuchy telefon między oddziałami „Gazety”, czyli komunikacja międzymiastowa poddana najcięższej próbie.

15:57

Wypicie herbaty z sianka dołączanego do „Gazety”, czyli kocham herbatę jak koń owies.

16:56

Ułożenie wiersza z ulubionych słów redaktorów prowadzących oddziałów lokalnych, czyli wszystkie drogi prowadzą do rymu.

17:55

Uroczysta prezentacja wiersza, czyli poezja wychodzi na klatkę schodową.

18:54

Wysłanie SMS-a na numer buta wylosowanego ochotnika, czyli takie rzeczy tylko w girze.

19:53

Zmycie naczyń podczas odczytywania artykułów z „Naszego Dziennika”, czyli naczynia połączone Michnika i Rydzyka.

20:52

Niewymuszony bis na wyraźną prośbę występującego.

Zaoszczędzonych 8 minut zobowiązuję się przeznaczyć na ułożenie sobie życia. Ponadto: przez cały dzień służę radą, rozmową, piosenką. Uwaga! Mogę znajdować się pod wpływem księżyca!

Zapraszam do czynnego udziału całą redakcję w imieniu swoim, tylko swoim i nie tylko. Osoby spoza „Gazety”, które chcą uczestniczyć w przedsięwzięciu, proszone są o słuchanie w wyżej wymienionych godzinach piosenek z filmu „Pan Kleks w kosmosie”.

Przegapić to wydarzenie to jak przespać przebudzenie! Wyłączny sponsor: SUPERPOSPOLITA.pl (i inni).

2 odpowiedzi

21 sty 2009 5 odpowiedzi

Kolejny sukces policji w walce z obywatelami

Pomysłowość przestępców nie zna granic. Ich najnowszą metodą jest pukanie do drzwi osób starszych i proszenie o przechowanie jajek kupionych przez sąsiada. Gdy domownik przepakowuje jajka wraz z jednym z włamywaczy, drugi zakrada się do pokoju i przestawia meble zgodnie z filozofią feng shui.

Policjanci znowu świetnie się spisali

– Początkowo nic nie zauważyłam – mówi pani Gertruda z Wąbrzeźna, która padła ofiarą złoczyńców. – Weszłam do pokoju, usiadłam na kanapie i jak gdyby nigdy nic zaczęłam oglądać telewizję. Dopiero po godzinie zorientowałam się, że siedzę na stole i oglądam kaloryfer.

Policja wciąż ustala motywy przestępstwa. – Z całą pewnością mamy do czynienia z jakąś sektą – tłumaczy nadinsp. podpor. sierż. itp. Marek Gzyms. – Ewentualnie z atakiem terrorystów, burdami stadionowymi, piractwem komputerowym lub zwyczajnym kłusownictwem. Prawda jest taka, że nie mamy pojęcia, z czym mamy do czynienia.

W wyniku przeprowadzonego dochodzenia postawiono zarzuty kobiecie z pomnika „Ułan i dziewczyna” w Grudziądzu. – Naszą podejrzliwość wzbudził fakt, że znieruchomiała na nasz widok – tłumaczą funkcjonariusze. – Nie mogliśmy jej jednak zaaresztować, gdyż miała żelazne alibi w postaci cokołu.

Ostatecznego przełomu w śledztwie dokonała sama poszkodowana, gdy przypomniała sobie, że to ona przemeblowała pokój, tylko potem o tym zapomniała. Natychmiast po ujawnieniu tego faktu została ona przewieziona do aresztu.

5 odpowiedzi

18 sty 2009 5 odpowiedzi

Paulo Coelho uwalnia czytelników od swojej twórczości

Szykuje się rewolucja na rynku literackim. Naukowcy stworzyli książkę, która czyta się sama. Pomysłodawcą wynalazku jest pisarz Paulo Coelho. Pierwszą lekturą wykorzystującą przełomową technologię jest jego nowa powieść „Być jak stygnąca zupa”.

– Moja nowa książka świetnie się czyta – zapewnia Coelho

– W listach z podziękowaniami za literackie dary byłem wielokrotnie proszony o wyeliminowanie konieczności czytania mojej twórczości – tłumaczy swój pomysł Coelho. – W odpowiedzi na potrzeby czytelników powstała książka, którą wystarczy położyć na stole lub wrzucić do torby. O zakończonej lekturze poinformuje nas elektroniczny wskaźnik postępu zamontowany na jej grzbiecie.

Z odkrycia cieszą się zarówno odbiorcy mniej wymagający, jak i inteligencja. – Muszę się przyznać, że od lat niczego nie czytałam. Dzięki temu wynalazkowi znowu zacznę kupować książki! – mówi pani Beata Tapczan z Wałbrzycha, prosząca o nieujawnianie jej danych. – Ja jego, ale wypas, normalnie zajebista sprawa, tej! – mówi doktorant UW.

Jednak największą nadzieję w wynalazku pokładają poloniści. – Wyegzekwowanie od uczniów przeczytania czegokolwiek graniczyło z cudem – mówi nauczycielka z gimnazjum w Łopusznie. – Teraz, dzięki samoczytającym się książkom, statystyki powinny nam ładnie podskoczyć. Ale nie o nie tu przecież chodzi. Najważniejsze jest to, że wreszcie możemy odpuścić sobie naukę czytania!

Standardowy czas autolektury wynosił będzie około 3 dni. Dostępne też będą wersje ekspresowe, droższe o około 30 procent. Najbardziej wymagający klienci będą mogli nabyć książki już przeczytane.

Plany mistrza Coelho sięgają jednak znacznie dalej. – Marzy mi się książka, która nie tylko sama się czyta, ale też sama się pisze – zdradza. – Dopiero wtedy wszyscy będziemy mogli odetchnąć z ulgą.

5 odpowiedzi

17 sty 2009 12 odpowiedzi

Apple, Satanas!

Bogdan Ciasny

Wszyscy wiemy, co jest powodem wszelkiego zła: szatan. To on doprowadził do grzechu pierworodnego. Po 6000 lat powrócił, by na nowo rozplenić na Ziemi zakazany owoc. Nie wiecie, o czym mówię? To spójrzcie na swojego iPoda z logo nadgryzionego jabłka!

Tajemnicza budowla Apple w Nowym Jorku. Bóg jeden wie, co się kryje w podziemiach

Mowa oczywiście o Apple, producencie elektronicznych gadżetów, której szefem jest 53-letni Steve Jobs. To jemu przypisywany jest ogromny sukces koncernu. Panuje opinia, że posiada on dar przewidywania, co klienci będą chcieli kupować – zupełnie jak gdyby potrafił przewidywać przyszłość i czytać w myślach. Jednak prawdziwym celem Jobsa nie jest wcale zdobywanie rynku, lecz naznaczanie domów symbolem grzechu!

iMac, iPod, iPhone – każdy z produktów firmy, które w ciągu ostatniej dekady podbiły świat, sprzedawany jest bowiem ze znakiem nadgryzionego jabłka i dołączonym kompletem naklejek Apple do umieszczenia na samochodzie, plecaku czy zeszycie (na przykład do religii). Dlaczego szatanowi zależy na popularyzacji swego symbolu, możemy się tylko domyślać. Może pragnie zawładnąć duszami, może przymierza się do apokalipsy, a może gra z Bogiem w kółko i krzyżyk?

Dowody na piekielne korzenie Apple

  1. Pierwszy komputer firmy sprzedawany był za 666 dolarów.
  2. Steve Jobs ubiera się zawsze na czarno i nie kryje sympatii do Boba Dylana. Wiadomo, jaką muzykę gra Dylan.
  3. Następna wersja systemu Mac OS X będzie nosiła numer 10.6. Po odjęciu od niej 10 (liczba apostołów, nie licząc dwóch) i pomnożeniu przez 1110 (numer odcinka „Mody na sukces”, w którym dowiadujemy się, że Brooke ma dziecko z diabłem) otrzymujemy 666.
  4. Wspomniany system oparty jest na projekcie Darwin. Wiadomo, kim był Darwin.
  5. Numer budynku siedziby Apple to 1. Po przemnożeniu go przez 666 (liczba szatana) otrzymujemy 666 (liczba szatana).
  6. Ze sprzętu Apple korzysta TVN.

Kiedy już wiemy, z czym mamy do czynienia, musimy czym prędzej pozbyć się przeklętego sprzętu. Najlepiej wysyłając go na adres: Bogdan Ciasny, ul. dr Dymały 23/35, 87-100 Toruń. Gwarantuję, że zniszczę każdy egzemplarz iPoda, iPhone’a czy MacBooka, jaki otrzymam. Przyjmuję też komputery firmy Dell (Dell = hell) oraz złoto.

Bogdan Ciasny jest absolwentem demagogii w Wyższej Szkole Uczuć Patriotycznych i Religijnych w Toruniu. Autor książeczki dla dzieci „Jak rozpoznać masona”. Zagorzały obrońca życia i zwolennik kary śmierci.

12 odpowiedzi

15 sty 2009 4 odpowiedzi

Sex, drugs & rok’n’blog

Trwa 4. edycja plebiscytu Blog Roku. Z nieskrywaną radością informujemy, że „Superpospolita” zakwalifikowała się do 2. etapu konkursu, wraz ze wszystkimi pozostałymi 9131 uczestnikami.

Na Blog Roku można głosować, wysyłając SMS-a kosztującego 1,22 zł. Całkowity dochód z konkursu (to nie żart!) przeznaczony zostanie na opłacanie turnusów rehabilitacyjnych dzieci chorych na porażenie mózgowe. Akcję wsparł TVN, „Newsweek”, Radio Zet oraz wszyscy znajomi, od których pożyczyliśmy komórkę, żeby „zadzwonić do mamy”.

W imieniu całej redakcji pragniemy zachęcić do oddania głosu na naszą stronę, wysyłając SMS-a o treści I00210 (duże i, zero, zero, oczko, zero) na numer 7144 (siedem, jeden, Mickiewicz). Pani Józefina ze Zgorzelca wysłała i od tego czasu ani razu nie wpadła pod pociąg. Tymczasem pan Szczepan z Mogilna nie wysłał i następnego dnia zaatakował go głód.

„Superpospolita” startuje w kategorii „absurdalne”. Jak na razie, idzie w niej łeb w łeb ze stronami TVN24 i Gazeta.pl. Natomiast w kategorii Blok Roku prowadzi budynek przy ul. Betoniarzy w Bydgoszczy.

4 odpowiedzi

RSS

© 2008-2010 kojder.net